bo znów niedomagam, piąta infekcja w tym sezonie, zdecydowanie mam dość.
Dostałam za to dwa zdjęcia z prawem ich publikacji - zatem publikuje z wielką przyjemnością:)
Przy okazji samoistnie wyjaśni się, gdzie miałam być i kto jest właścicielem islandzkiego swetra:)
Jarmułka mi się nie udała, była za płytka i nie trzymała się głowy, będę dziergać nową. Teraz już dokładnie wiem, jak to zrobić - mam dokładniejsze wymiary i dokładny ogląd zdjęciowy. Na szczęście zostało mi wybaczone:)
Szkoda, że nie udało się spotkać i pogadać, są plany, żeby to nadrobić w przyszłości. A sweter jest islandzki, ponieważ prezentowany pies takoż z przymiotnikiem "islandzki". Strój hodowcy został dobrany do rasy psa biorącego udział w wystawie. Ciekawy temat, nieprawdaż?:)
P.S. Szukam nowego miejsca w sieci.
Tak czy siak nie zamierzam i nie będę podlegała wujkowi-co-to-wie-wszystko.
Nie i już!
Czytałam już regulamin obowiązujący od 1 marca 2012. Niedobrze mi po tej lekturze. Jeśli coś zrobię czy popełnię (nieświadomie!) na tym portalu, a nie będzie to zgodne z prawem amerykańskim to odpowiem przed ich sądem. A ja ich prawa nie znam i odpowiadać za nic nie zamierzam.
Do tego dochodzi jeszcze ostatnio podpisane wiadomo-jakie porozumienie.
Przelało mi się i już.
Macie jakieś pomysły, gdzie się fajnie bloguje? Na POLSKICH portalach?
Jakby ktoś miał będę wdzięczna za podpowiedź.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lima. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 lutego 2012
wtorek, 24 stycznia 2012
Blondyn w wersji "Islandic":)
Udzierg szczególny, z drugim dnem i z podtekstem, dziś się nie uda tego pokazać ani też nie napiszę, o co chodzi:)
Być może w niedzielę będzie ciekawa wycieczka, a po niej zdjęcia na egzemplarzu żywym - i bynajmniej nie blondynie - i wtedy napiszę więcej.
W poszukiwaniu modela wlazłam do małego sklepiku. Pani zrobiła oczy jak złotówki usłyszawszy, że mam sweter do sfocenia i że potrzebuję plastikowego chłopa:) Niemniej jednak dała się naprosić, we wszystkim mi pomogła i nie wzięła ani złotówki, choć chciałam zapłacić - wdzięczność moja dozgonna:)
Najlepszy egzemplarz, przystojny brunet był na wystawie - i gość był nie do ruszenia. No po prostu nie i już - odziany, dopięty, miał się prezentować i był kłopotliwy w demontażu. Nie upierałam się, zależało mi, żeby w ogóle byłe jakiś men - zadowoliłam się blondynem, choć nie był w moim typie:)
Odkręciłyśmy rączki (nawiasem mówiąc bez dłoni!:), nadziałyśmy na niego sweter - i oto proszę państwa islandzki sweter wydanie drugie w wersji męskiej na blondynie w dżinsach, blondynie bez dłoni:
Okoliczności "przyrody" (znaczy składu ciuchów i innych rupieci) wyeliminować się nie dało - sklepik malutki, przestrzeni zdecydowanie brakowało.
Tu zbliżenie, proszę państwa:
Tu mamy jeszcze większe zbliżenie - ach, tych ust korale...:)))
Tutaj mamy karczek z wrabianym wzorem - taki detal dla ciekawych:
I jeszcze bliżej...:)))
A tu zaczyna się kolejny etap, a właściwie temat:)
Dostałam za zadanie wydziergać... kippę, czyli jarmułkę! Do islandica. No w życiu tego nie robiłam. W życiu! Miałam podane rozmiary, ale mi zdecydowanie nie szło - prułam trzy razy, zaraza nie chciała przybrać rozmiarów, jakie mi podano. W końcu ją "zmęczyłam", ale okazało się, że wymaga blokowania! Jarmułka jest wypukła, a moja wyszła lekko plaskata - pierwszy raz i kompletnie "z czaszki" dziergałam takim sposobem, czas naglił - trza było szukać pomysłu.
Koniec końców wytaszczyłam starutkie, rzadko używane plastikowe sitko - takie przedpotopowe:)
Wypchałam je ścierkami do naczyń (coby można było skutecznie wbijać w nie szpilki) i zaczęłam przygodę z blokowaniem:
Układania, naciągania i wyrównywania do potrzebnych rozmiarów raczej nie zapomnę:))) Była niezła jazda, jakby nie patrzeć.
Kolejna odsłona - kolory lekko nierzeczywiste, te na mężczyźnie są prawdziwe:
Tutaj jarmułka po zblokowaniu i uschnięciu - kolory już takie, jak należy:
Wydanie drugie rozszerzone - cichociemny podgląd moich kuchennych kafli z jaśminową fugą epoksydową:)
Jest jeszcze jedno zdjęcie, ale nie mogę go dodać!
Być może wy je widzicie - i to w wersji sklonowanej:) Komp mnie się biesi, nie wiem, na czym rzecz polega. Czas najwyższy zmienić sprzęt - i nadziergać sobie kasy na niego:)
P.S. 1. Komunikat specjalny dla JEDNEGO człowieka: dziś odkopałam niebieską stop odkopałam książkę z wykończeniami stop jest nadzieja na rychłe zakończenie stop - będzie dobrze!
P.S. 2. Przed chwilą "niechcący" wylałam około o,4 litra browara... śpimy w oparach, nie chcielibyście być w naszej sytuacji:D:D:D
P.S. 3. Wełna - oczywiście Lima, około 1 kg (mężczyzna słusznego wzrostu), oczywiście od Tuptupa , tam najlepsze ceny i świetna obsługa, ja tam kupuję:)
P.S. 4. Mam info od czytelników, że zdjęcia są za duże, widziałam zrzut ekranu od Gazeli - no masakra! Jutro z innego kompa poprawię, coś się niedobrego z moim sprzętem dzieje. Cierpliwości upraszam!
P.S. 5. Inspiracja i wzór wrabiany - proszę klikać tutaj.
Być może w niedzielę będzie ciekawa wycieczka, a po niej zdjęcia na egzemplarzu żywym - i bynajmniej nie blondynie - i wtedy napiszę więcej.
W poszukiwaniu modela wlazłam do małego sklepiku. Pani zrobiła oczy jak złotówki usłyszawszy, że mam sweter do sfocenia i że potrzebuję plastikowego chłopa:) Niemniej jednak dała się naprosić, we wszystkim mi pomogła i nie wzięła ani złotówki, choć chciałam zapłacić - wdzięczność moja dozgonna:)
Najlepszy egzemplarz, przystojny brunet był na wystawie - i gość był nie do ruszenia. No po prostu nie i już - odziany, dopięty, miał się prezentować i był kłopotliwy w demontażu. Nie upierałam się, zależało mi, żeby w ogóle byłe jakiś men - zadowoliłam się blondynem, choć nie był w moim typie:)
Odkręciłyśmy rączki (nawiasem mówiąc bez dłoni!:), nadziałyśmy na niego sweter - i oto proszę państwa islandzki sweter wydanie drugie w wersji męskiej na blondynie w dżinsach, blondynie bez dłoni:
Okoliczności "przyrody" (znaczy składu ciuchów i innych rupieci) wyeliminować się nie dało - sklepik malutki, przestrzeni zdecydowanie brakowało.
Tu zbliżenie, proszę państwa:
Tu mamy jeszcze większe zbliżenie - ach, tych ust korale...:)))
Tutaj mamy karczek z wrabianym wzorem - taki detal dla ciekawych:
I jeszcze bliżej...:)))
A tu zaczyna się kolejny etap, a właściwie temat:)
Dostałam za zadanie wydziergać... kippę, czyli jarmułkę! Do islandica. No w życiu tego nie robiłam. W życiu! Miałam podane rozmiary, ale mi zdecydowanie nie szło - prułam trzy razy, zaraza nie chciała przybrać rozmiarów, jakie mi podano. W końcu ją "zmęczyłam", ale okazało się, że wymaga blokowania! Jarmułka jest wypukła, a moja wyszła lekko plaskata - pierwszy raz i kompletnie "z czaszki" dziergałam takim sposobem, czas naglił - trza było szukać pomysłu.
Koniec końców wytaszczyłam starutkie, rzadko używane plastikowe sitko - takie przedpotopowe:)
Wypchałam je ścierkami do naczyń (coby można było skutecznie wbijać w nie szpilki) i zaczęłam przygodę z blokowaniem:
Układania, naciągania i wyrównywania do potrzebnych rozmiarów raczej nie zapomnę:))) Była niezła jazda, jakby nie patrzeć.
Kolejna odsłona - kolory lekko nierzeczywiste, te na mężczyźnie są prawdziwe:
Tutaj jarmułka po zblokowaniu i uschnięciu - kolory już takie, jak należy:
Wydanie drugie rozszerzone - cichociemny podgląd moich kuchennych kafli z jaśminową fugą epoksydową:)
Jest jeszcze jedno zdjęcie, ale nie mogę go dodać!
Być może wy je widzicie - i to w wersji sklonowanej:) Komp mnie się biesi, nie wiem, na czym rzecz polega. Czas najwyższy zmienić sprzęt - i nadziergać sobie kasy na niego:)
P.S. 1. Komunikat specjalny dla JEDNEGO człowieka: dziś odkopałam niebieską stop odkopałam książkę z wykończeniami stop jest nadzieja na rychłe zakończenie stop - będzie dobrze!
P.S. 2. Przed chwilą "niechcący" wylałam około o,4 litra browara... śpimy w oparach, nie chcielibyście być w naszej sytuacji:D:D:D
P.S. 3. Wełna - oczywiście Lima, około 1 kg (mężczyzna słusznego wzrostu), oczywiście od Tuptupa , tam najlepsze ceny i świetna obsługa, ja tam kupuję:)
P.S. 4. Mam info od czytelników, że zdjęcia są za duże, widziałam zrzut ekranu od Gazeli - no masakra! Jutro z innego kompa poprawię, coś się niedobrego z moim sprzętem dzieje. Cierpliwości upraszam!
P.S. 5. Inspiracja i wzór wrabiany - proszę klikać tutaj.
niedziela, 13 listopada 2011
Maliny i siatkówka:)
Edit 14.11.2011 godz 08.25
Czy Wy też widzicie te ogromne zdjęcia???
Ja ich nie wklejałam!!!
Jasny gwint - co jest temu blogspotu???
Rozmnażają się jak króliki te fotki!
A jak usunę nadmiar - to wtedy znikną wszystkie, już to przerabiałam!
(koniec ogłoszenia specjalnego)
*****************************************************
Edit 14.11.2011 godz 10.15:
Powywalałam te duże zdjęcia.
Zobaczymy, co będzie:)
Dziś taki mix:)
Nie wytrzymałam już i wrzucam chustę sprzed miesiąca, dzierganą w czasie wycieczki do Jury Krakowsko - Częstochowskiej. Cały autobus zrywał boki, kiedy zapamiętale dziergałam w ciemnym autobusie z czołówką na czaszce, biorąc od czasu do czasu łyk trunku, jaki mi podsuwano. A że siedziałam przypadkiem w "centrum Metaxa", to piło się luksusowo i dziergało śpiewająco:)
Chciałam pokazać chustę wraz z mitenkami, takimi zupełnie innymi, ale dopadł mnie syndrom "drugiej mitenki" i już mi się czekać nie chce.
Chusta z gatunku baaaardzo ukochanych - gruba, ciepła, oczywiście z LIMY, pięknie grzeje i cudnie się drapuje na różne sposoby, ja bardzo ciepłochustna jestem, ale to już wiecie.
Wzór ten, klikamy.
To lecimy - warunki świetlne cienkie, zdjęcia studyjne, za studio robi remontowany pokój, więc fajerwerków nie będzie. Za to kolor - miodzio, pobawiłam się balansem bieli i poszło:
Czy Wy też widzicie te ogromne zdjęcia???
Ja ich nie wklejałam!!!
Jasny gwint - co jest temu blogspotu???
Rozmnażają się jak króliki te fotki!
A jak usunę nadmiar - to wtedy znikną wszystkie, już to przerabiałam!
(koniec ogłoszenia specjalnego)
*****************************************************
Edit 14.11.2011 godz 10.15:
Powywalałam te duże zdjęcia.
Zobaczymy, co będzie:)
Dziś taki mix:)
Nie wytrzymałam już i wrzucam chustę sprzed miesiąca, dzierganą w czasie wycieczki do Jury Krakowsko - Częstochowskiej. Cały autobus zrywał boki, kiedy zapamiętale dziergałam w ciemnym autobusie z czołówką na czaszce, biorąc od czasu do czasu łyk trunku, jaki mi podsuwano. A że siedziałam przypadkiem w "centrum Metaxa", to piło się luksusowo i dziergało śpiewająco:)
Chciałam pokazać chustę wraz z mitenkami, takimi zupełnie innymi, ale dopadł mnie syndrom "drugiej mitenki" i już mi się czekać nie chce.
Chusta z gatunku baaaardzo ukochanych - gruba, ciepła, oczywiście z LIMY, pięknie grzeje i cudnie się drapuje na różne sposoby, ja bardzo ciepłochustna jestem, ale to już wiecie.
Wzór ten, klikamy.
To lecimy - warunki świetlne cienkie, zdjęcia studyjne, za studio robi remontowany pokój, więc fajerwerków nie będzie. Za to kolor - miodzio, pobawiłam się balansem bieli i poszło:
I detale:
Widzę, że po wstawieniu na bloga zdjęcia nie oddają uroku chusty, trza będzie naludźne wrzucić - tam dopiero widać, jaka jest przytulaśna i cudna. No i to światło i tło - ale trudno, niech już będzie:)
A siatkówka? Nigdy nie byłam dobrym sportowcem (w czasach szkolnych). Tam głównie skoki w dal, wzwyż, sprinty i inne ganianki. Po czterdziestce okazało się, że nieźle jeżdżę na rowerze (Stóg Izerski na kółkach zdobyłam, pisałam już?) i bardzo to lubię, reaktywowałam też turystykę pieszą, również ulubioną. A równo 10 lat temu samozwańczo powstał amatorski siatkarski babski klub sportowy - i się nadałam, pierwszy raz ktoś mię zechciał:)
Grałam 4 lata, dużo się nauczyłam - uwielbiałam! Przyszło mi później na kilka lat ze sportu siatkarskiego zrezygnować. Klub trwał, jeździł na turnieje, dożył 10 jubileuszu - a ja dostałam zaproszenie na tenże jubileusz. Byłam Ci ja w piątek na całodziennej imprezie, z tego 6 godzin turnieju - i chłopy, i baby, a po turnieju żarcie, popitka i pieśni biesiadne - no super. Ino się nie spodziewałam, że grać będę - a zagrałam! Gacie miałam swoje, koszulkę mi piernikiem i buty wynaleźli, przymusili - i pooooszło! Było fantastycznie - i zatrybiłam! Wracam! Będę grać dalej, raz w tygodniu, będę jeździć na turnieje (choćby na ławce rezerwowych, bo średniak jestem) - będę grać!
Czy muszę mówić, że znów się cieszę?:)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)

